Wiele twarzy Lady Di

Wiele twarzy Lady Di

Znana z filantropii, życzliwości i skandali, znana była również z wyczucia stylu, które wpłynęło na następne pokolenia kobiet. Jej kolejne odsłony prezentowane w prasie i telewizji pokazywały kobietę o wielu twarzach.

20.09. na ekrany kin w Polsce wszedł film Diana. Opowieść o dwóch ostatnich latach życia Księżnej spotkała się z raczej chłodnym przyjęciem. Jakakolwiek byłaby artystyczna i faktograficzna wartość filmu, staje się on przyczynkiem do wspomnienia tej jednej z najciekawszych postaci kobiecych, muzy projektantów, zmieniającej podejście między innymi do mody.
Królowa Ludzkich Serc, jak samą siebie kazała tytułować, wzbudzała niemałe kontrowersje. Jej fanatyczni często fani, czcili ją niczym Matkę Teresę (z którą zresztą miała spotkanie, bardzo nagłośnione medialnie). Przeciwnicy zarzucali jej próbę sterowania dworem angielskim, manipulowanie mediami, zbyt lekkie podchodzenie do obyczajowości

Znana z filantropii, życzliwości i skandali, znana była również z wyczucia stylu, które wpłynęło na następne pokolenia kobiet. Jej  kolejne odsłony prezentowane w prasie i telewizji pokazywały kobietę o wielu twarzach nieśmiałą nauczycielkę przedszkolną, grzeczną pensjonarkę, zaangażowaną matkę, wytrawnego gracza polo, księżniczkę, ozdobę wielkich tego świata, imprezowiczkę. Była idealnym nośnikiem marketingowym. Ubierać ją znaczyło mieć pieniądze i sterować gustem milionów kobiet na całym świecie. Toteż ubierali ją chętnie najwięksi krawcy. Tym chętniej, że sama Lady miała dosyć dobre wyczucie stylu i świetnie wchodziła w obowiązujące trendy, pozostając przy tym wierna sobie. Najchętniej nosiła dopasowane garsonki i proste sukienki. Uwielbiała kolor czerwony. Czerwona sukienka, w której sfotografowana została na okładkę Vogue'a, nie potrzebowała już żadnych dodatków, aby olśnić. Nosiła sukienki m.in. Versace i Catherine Walker. Jej monumentalną wręcz suknię ślubną zaprojektował team Elizabeth i David Emanuel. Inspirowała także projektantów obuwia. Christian Louboutina stworzył pod jej wpływem tzw. cleavage shoes. Tym razem zainspirowało mnie to, jak księżna Diana tańczyła z Johnem Travoltą. Miała na sobie jakieś złe angielskie buty, które odsłaniały połowę jej palców. Wyglądało to tandetnie, ale w pewnym sensie wspaniale. Miało w sobie coś nieprzyzwoitego tłumaczy Louboutin.

Faktycznie, ta która na początku znajomości z księciem Karolem była nazywana Shy Di (z ang. nieśmiała Di), po kilku latach, potrafiła zaprezentować się w bardzo śmiałej odsłonie, nieprzyzwoitej jak na ówczesne czasy. Nawet na oficjalne okazje zakładała suknie przypominające bieliznę. Bieliźniane suknie były zalążkiem trendu wchodzenia bielizny na salony, jako odzieży wierzchniej. Nie zmieniło  to oficjalnego dress codu dworu angielskiego, ale niezawodnie świadczyło o sporym temperamencie  Diany.




1996, w sukni sukni Versace, na balu dobroczynnym

To zdjęcie w 1997 roku zdobiło okładkę Vougea

Diana imprezowiczka w oszałamiającej maxi spódnicy na Starlight Express London, 1984

W Białym Domu 1985 roku księżniczka tańczyła z Johnem Travoltą w sukni projektu Victora Edelsteina. W marcu 2013 roku na aukcji w Londynie, Kerry Taylor który chciał "pocieszyć" swoją żoną kupił suknię na aukcji za 222 tys. dolarów.

Suknia wieczorowa od Dior, 1996, zapoczątkowała nowy trend nonszalanckiego stylu wprowadzania elementów bielizny do odzieży wierzchniej. Bielizna wyszła z kuluarów na salony.

Diana towarzyszyła wielkim tego  świata i zwykle rozbrajała ich swoją naturalnością, i szacunkiem do obyczajów. Tutaj podczas wizyty w Pakistanie.

Liczne fotografie przedstawiają Lady  w roli matki. Tutaj podczas Wyścigu Matek w wygodnej sukience z obniżonym stanem.

--
Artykuł pochodzi z serwisu Publikuj.org, kliknij tutaj aby go zobaczyć.

Komentarze