sobota, 26 lipca 2014

Pianka do golenia Palmolive z dodatkiem aloesu - czy mężczyźni są z niej zadowoleni?

Jest to kolejny kosmetyk testowany przez mojego męża.
Ale już na początku mówię szczerze - nie lubię kosmetyków sygnowanych napisem Palmolive. Jest to może irracjonalne, może efekt jakiś złych doświadczeń z przeszłości, ale tych kosmetyków nie kupujemy.
Pianka znalazła się u nas trochę przypadkowo. Po prostu robiąc zakupy w internetowych sklepie z "chemia z Niemiec" trzeba było coś dołożyć do koszyka, tak, by przekroczyć kwotę od której wysyłka jest darmowa - i tak padło na piankę do golenia Palmolive.

I co o niej sądzi mój mąż:
Po pierwsze trzeba pamiętać, że pianka jest produkowana na rynek niemiecki. To ważne, bo sami wiecie, że kosmetyki z Niemiec są po prostu lepsze.
Do tej pory może ze dwa razy stosowałem piankę Palmolive. Raz na wyjazd, kupiłem małe opakowanie - i trzeba powiedzieć że się zniechęciłem - pianka nie chciała trzymać się na twarzy, trzeba było sporo się namęczyć, by pokryć twarz kosmetykiem. Małe opakowanie starczyło może na trzy - cztery golenia!
Tym razem - zaskoczenie, tamtego problemu nie ma. Pianka dobrze rozprowadza się po twarzy, jest bardzo wydajna.
Kolejna,dla mnie kluczowa rzecz: niektóre zapachy mi nie służą. Kicham, mam podrażnione oczy itp. W przypadku pianki Palmovive z dodatkiem aloesu - ładny,przyjemny dla nosa zapach. Mnie w każdym razie nie uczulił!

A jak z tym co najważniejsze?
Ja mam twardy zarost, często pianka czy żel do golenia musi "poleżeć" trochę na skórze, by włoski zmiękczyć. 
A sami wiecie jak to denerwuje, gdy rankiem spieszymy się do pracy i trzeba się szybko ogolić. Palmolive bardzo dobrze zmiękcza włoski, praktycznie można się golić od razu po nałożeniu jej na skórę twarzy.
Cena też atrakcyjna - 8,99 za 300 ml (przesyłka była darmowa).
A wady: po każdym goleniu trzeba stosować dobry krem, bo skóra jest napięta i mam wrażenie, że lekko wysuszona.

Moja ocena wysoka 3,5 w skali od 1 do 5.

3 komentarze:

  1. Mój używa tej najzwyklejszej pianki Gillette i taka mu pasuje :) I ma patent, że goli się zawsze po kąpieli, także skóra jest lepiej nawilżona a zarost zmiękczony. Poza tym z tego co mówił duże znaczenie ma też golarka, on używa Philipsa z głowicami i jest zadowolony, ja też nie mam powodów do narzekania na to jak gładko jest ogolony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż właśnie wczoraj skończył tą piankę i powrócił do Gillette Fusion - ale do żelu do golenia. Twierdzi, że on jest najlepszy, choć ja sądzę, że to bardziej kwestia przyzwyczajenia -:)

      Usuń
    2. Grunt że znalazł najlepsze dla siebie kosmetyki :) Mój też swego czasu próbował jakiegoś żelu (choć już nie pamiętam jakiej firmy), ale stwierdził że od tej strony wielkich różnic nie ma, bo ta golarka czy z żelem czy z pianką "robi robotę" :) Ale też jestem zdania, że warto przetestować różne opcje

      Usuń